Antoni Kania

W Dębnicy Kaszubskiej przy kościele spoczywa wieloletni proboszcz tutejszej parafii ks. Antoni Kania. Niewielu z żyjących w Dębnicy Kaszubskiej wie, kim był i skąd przybył ten niezwykły kapłan. Ksiądz Antoni Kania przyszedł na świat 11 maja 1901 roku w Przychojcu w powiecie leżajskim na Rzeszowszczyźnie. Do gimnazjum uczęszczał w Leżajsku i ukończył je w 1920 roku. Nie zastanawiał się długo nad swoją przyszłością. Wstąpił do seminarium, wybierając drogę kapłaństwa. Początkowo w latach 1920-1923 studiował teologię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Po trzech latach przeniósł się na dalsze studia teologiczne do Lwowa. Tam w roku 1925 otrzymał święcenia kapłańskie. Swoją posługę rozpoczął w Pomorzanach, miejscowości na polskich Kresach niedaleko Lwowa, a ściślej, w pobliżu czternastowiecznego Zborowa. Tam od 1 września 1925 został wikarym. 1 listopada 1927 roku wikary Kania pożegnał Pomorzany i przeniósł się do parafii w Bełzie. Bełz to niewielkie miasteczko, leżące na Ukrainie. Od 1928 roku 27-letni ks. Antoni Kania został proboszczem w małej wsi Porchowa w powiecie buchaczowskim. W 1933 ks. Kania przeniósł się na parafię do Medyny w dekanacie Zbaraż. W Medynie pełnił funkcję proboszcza do czerwca 1939 roku. Wreszcie, po licznych parafialnych wędrówkach, trafił do ostatniej swojej parafii na Kresach, Huty Nowej, w skład, której wchodziły miejscowości Huta Stara i Izabela. Posługę w nowej parafii rozpoczął 25 czerwca 1939 roku od nabożeństwa w starym kościółku w Hucie Starej. 22 września 1939 roku do miejscowości wkroczyły wojska radzieckie. Rozpoczął się niebezpieczny i tragiczny okres. Wraz z parafianami i przybyłymi z Polski uciekinierami organizował pomoc dla oficerów i żołnierzy Wojska Polskiego. Chronił polskich oficerów i inteligentów przed NKWD i niechybną wywózką na Syberię. „Przechowalnie”, a właściwie punkty przerzutowe, które utworzył, znajdowały się w Hucie Starej. Jednorazowo ukrywało się w nich nawet kilkunastu oficerów. Po wkroczeniu Niemców rozpoczął walkę o Polaków aresztowanych w łapankach lub w inny sposób, wielokrotnie wykupując ich z aresztu lub więzienia. Ksiądz Antoni Kania był w okresie wojny kapelanem miejscowego oddziału AK. Posiadał pseudonim „Ketlin”, o czym wiedziało tylko kilka zaufanych i współpracujących z nim osób. Kania chronił przed śmiercią również Żydów. W 1945 roku potajemnie przedostał się do Bełzy (pow. Sokal), do dawnej swojej parafii, leżącej wtedy w województwie lubelskim w granicach nowej Polski. Tam objął ponownie probostwo, które sprawował do dnia 1 lipca 1948 roku. Potem krótko przebywał w miejscowości Zielenice koło Strzelina, a następnie przeniesiony został do Jordanowa Śląskiego, gdzie przebywał do 1 kwietnia 1950 roku. W tym czasie był poszukiwany przez Służbę Bezpieczeństwa i w kwietniu 1950 roku został aresztowany. Kapłan został zwolniony, ale musiał wyjechać daleko od Dolnego Śląska. Zalecono mu Pomorze. Wybrał parafię w Dębnicy Kaszubskiej koło Słupska, gdzie był proboszczem aż do śmierci. Zasłużył się tym dla parafii, że rozpoczął prowadzenie kroniki parafialnej oraz pomagał biednym i zagubionym. Zmarł 28 grudnia 1965 roku. Został pochowany przez swoich parafian przy kościele.
Źródło: Maria Hudymowa „Duszpasterska droga księdza-kapelana Armii Krajoewj”

O Autorze

1 przemyślenie o “Antoni Kania

  1. Dzisiaj moja ciocia opowiadała mi o tym księdzu. Ona mieszkała w Izabeli koło Nowej Huty. Znała jego z lat wojennych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *