Anna i Miron Prach

Państwo Anna i Miron Prach do miejscowości Skarszów Górny przybyli 15 grudnia 1973 r. z m. Dobra. Ich sześcioosobowa rodzina otrzymała przydział dwupokojowego mieszkania. Radość była tym większa, że poprzednie mieszkanie pozbawione było wszelkich wygód. Nie było w nim wody, świtała, wszędzie było daleko, a dzieci do szkoły musiały pokonać w jedną stronę 5 km. A to mieszkanie to był istny raj na ziemi: światło i woda w domu, ścieki płyną sobie do szamba, dzieci mają swój pokój i rodzice swój. Trudno opisać tą wielka radość. Dzieci nie mogły uwierzyć, że mają telewizor, że lekcji nie muszą odrabiać przy lampie naftowej, no i że mama nie musi prac ręcznie tylko ma pralkę, co prawda była to jedynie Frania, ale co to była za wygoda. Na utrzymanie rodziny przez dłuższy czas zarabiał ojciec, który zatrudniony był jako traktorzysta. W niedługim czasie ukończył kurs kombajnisty i w okresie żniw obsługiwał kombajn. Pracując w Zakładzie Rolnym w latach 1973 – 1991 był zatrudniony na stanowisku traktorzysty, kombajnisty, brygadzisty i magazyniera. Żona, choć nie pracowała zawodowo to nie mogła narzekać na brak pracy. Zajmowała się hodowlą kur, kaczek, królików i świń. Uprawiała też działkę warzywną. W okresie letnim zbierała runo leśne, zaprawiała słoiki. W zakładzie w latach 1970-80 działało przedszkole, dlatego też Anna Prach w 1978 roku po odchowaniu swoich dzieci również podjęła pracę w Zakładzie. Najpierw zatrudniona była przy obsłudze krów mlecznych, później jako pracownica polowa, a ostatnio jako słodowa w gorzelni. Była to ciężka praca. Słodownia zlokalizowana była w pomieszczeniach piwnicznych i trzeba było systematycznie polewać zboże na spirytus, a później, kiedy miało on odpowiednią wielkość zapakować w worki i przenieść na górę po bardzo stromych schodach do dalszego procesu. W gorzelni produkowano spirytus nie tylko z sorgo, ale i z ziemniaków. Kierownikiem gorzelni był Krzysztof Bagrowski. Dzięki mocno rozbudowanej opiece socjalnej w Zakładzie Rolnym Państwo Prach mogli bez większych problemowych wychować i wykształcić piątkę dzieci. Dzieci korzystały z letnich wyjazdów na kolonie. Dzięki tym wyjazdom mogły poznać historię Bielska Białej, Cieszyna, Nowej Huty, Krakowa i Warszawy. Najbardziej pamiętna była kolonia w roku 1978 roku. Ich dwie córki były na kolonii w Warszawie, gdzie podróż w obie strony odbyła się samolotem linii lotniczej LOT. Mieszkały w Szkole Podstawowej przy ul. Twardej, uczestniczyły w nagraniu radiowym, miały możliwość uczestnictwa w reportażu telewizyjnym, który pokazywał jak dzieci i młodzież z PGR spędza wakacje w stolicy. W tym też roku otrzymali przydział na nowe trzy pokojowe mieszkanie. Oboje są na emeryturze i do tej pory mieszkają w Skarszewie. Dzieci pozakładały swoje rodziny i mają swoje mieszkania, ale dom nigdy nie jest pusty, a w szczególności w dni wolne. Mają dziesięcioro wnucząt. Najstarszy wnuk ma 28 lata a najmłodszy 12. Nigdy nie żałowali swojej decyzji, że życie zawodowe związali z PGR.
Źródło: Danuta Matyszewska

About The Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *