Elżbieta Dadon

Elżbieta Dadon ( z domu Gawin) -od 1946 mieszkanka Budowa
Moi rodzice przyjechali do Budowa z Borowego Lasu, nieopodal Gowidlina. Zamieszkaliśmy w domu i na gospodarstwie, które dziś określamy mianem „rancza”- ciągle ta ziemia należy do nas. W młodości pracowałam na gospodarstwie najpierw u ojca, a potem razem z mężem. Wychowywałam dzieci i dbałam o dom. Pracowałam też, jako kasjerka w filii Banku Spółdzielczego ze Słupska, w Budowie. Gdy się wprowadzaliśmy do tego domu był tam jeszcze jego niemiecki właściciel Hubner, ale on wkrótce wyjechał. Dłużej został młody parobek Schőwa (pochodził z Jawor). Zaprzyjaźniliśmy się wtedy. Dziś jeszcze czasami przyjeżdża do nas i z rozrzewnieniem wspomina placki ziemniaczane mojej mamy. Z czasów PRL pamiętam jedną szczególną historię. Na początku lat pięćdziesiątych ( za Stalina) wszystkich rolników obowiązywały dostawy plonów. Któregoś roku mój tato nie wywiązał się z tego. Władze przygotowały plakaty- karykatury mojego ojca, na których ( był szczupłym człowiekiem) przedstawiono go, jako grubasa siedzącego na workach z zbożem. Wymieniony z nazwiska i imienia nazwany był kułakiem. Rozwieszone były w całej gminie. Pamiętam też, że miał sprawę w sądzie za niestawianie się na zebraniach w sprawie tworzenia spółdzielni. Jeśli chodzi o ocenę tamtych czasów, to nie będę narzekać. Człowiek miał cały czas zajęcie, nie myślał o polityce. Żyło się dla dzieci i rodziny. To życie było spokojniejsze. Ludzie bardziej otwarci. Więcej się działo. Mam takie zdjęcie w domu, gdzie moja mama pracując w polu uczyła się jednocześnie roli do sztuki, którą razem z innymi kobietami wystawiały w Budowie w Domu Ludowym.
Źródło: T. Bola, Ludzie, ziemia, czasy

About The Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *