Gertruda Nowakowska

Gertruda Nowakowska, z domu Breska, od 1959 mieszkanka Budowa.
Urodziłam się w Nowej Wsi, koło Bytowa, moja rodzina mieszkała tam od dawna, z pochodzenia jestem Kaszubką. Po wojnie mieszkałam w Jerzkowicach, koło Czarnej Dąbrówki, Około roku 1959 trafiłam do Budowa. Na początku mieszkałam w miejscu gdzie dziś jest dom państwa Pelowskich.

W 1964 wyszłam za mąż za mojego obecnego męża Władysława Nowakowskiego i przeprowadziłam się do jego domu, gdzie mieszkamy razem z rodziną do dziś. Od lat prowadzimy razem gospodarstwo. Gdy byłam młodsza angażowałam się w różne sprawy społeczne. Przez wiele lat prowadziłam Koło Gospodyń Wiejskich, byłam radną do Rady Powiatu w Bytowie, a także radną Gromadzkiej Rady Narodowej w Budowie i Dębnicy Kaszubskiej. Budowo, jako wieś zawsze mi się podobała. W czasie, gdy tu mieszkałam wybudowano m.in. Ośrodek Zdrowia, powstał też punkt skupu zwierząt hodowlanych i magazyn paszowy( tzw. potocznie spęd). Cały był jeszcze pałac w Budowie, szczególnie pamiętam przepiękny piec kaflowy, z motywami ptaków. Żyło nam się dobrze. Wydaje mi się, że w czasach PRL życie było o wiele prostsze. Czasami tego, czy owego brakowało w sklepie, trzeba było stać w kolejkach, ale ludzie byli jacyś milsi, bardziej życzliwi. Generalnie życie na wsi było łatwiejsze w tamtych czasach niż w miastach. Mieliśmy własną gospodarkę i na brak jedzenia, czy pieniędzy nie narzekaliśmy. Jeśli chodzi o osoby zaangażowane w życie naszej wsi to pamiętam wiele nazwisk i osób. Wydaje mi się, że parafia Budowo obejmowała wtedy też Nożyno i Unichowo. Jak tu zamieszkałam proboszczem był ks. Kazimierz Szeliga, a po nim ks. Moskal. Pierwszym kierownikiem PGR był Stasiak a po nim Dudziński. Sołtysem wsi przez wiele lat był mój sąsiad Kazimierz Krzesiński. Funkcję tą pełnił też Ignacy Żandarski. Pierwszym Naczelnikiem Gminy w Budowie był Józef Leman z Gałęzowa, a sekretarzem Walkowski Tadeusz. Później naczelnikiem był Józef Szyszło, poprzednio pełniący funkcję kierownika PGR w Budowie. W Budowie był też posterunek Milicji Obywatelskiej. Pamiętam, że komendantem był Pieścik, potem Kuziak z Motarzyna, Świerszcz, a ostatnim Kępa Mieczysław. Dyrektorem Szkoły Podstawowej w Budowie za moich czasów był Staśkowiak, a potem Edward Kabała. W tym czasie pamiętam też dwie niemieckie rodziny, które nadal mieszkały w Budowie. Mieszkali oni w pobliżu PGR, ( czyli dawnego majątku Zitzewiców), tam gdzie dziś mieszkają rodziny Andryszkowskich i Dawidowskich. Jedni nosili nazwisko Litzke, a drudzy Kuschke. Pamiętam, że dość sprawnie posługiwali się językiem polskim, a ich dzieci chodziły do naszej szkoły. Nie wiem, dlaczego po wojnie nie wyjechali. Po 1948 wyjazd był już nie możliwy. Dopiero w latach 70, w ramach „akcji łączenia rodzin” pozwolono im na wyjazd. Wydaje mi się, że dawniej było lepiej niż teraz. Nie chodzi może o poziom życia, ale o relacje międzyludzkie. We wsi zawsze coś się działo. Były imprezy, zabawy, festyny. Miejscem, gdzie się to wszystko działo był Dom Ludowy. Ludzie byli bardziej otwarci, pomagali innym. Dziś każdy dba o siebie.

Źródło: T. Bola, Ludzie, ziemia, czasy

Komentarze